W związku ze zbliżającym się nowym rokiem oraz dużymi oczekiwaniami jakie ze sobą niesie, postanowiłem wrócić i zastanowić się nad tym co działo się do tej pory. Nie lubię patrzeć wstecz ani zbyt daleko naprzód, bo przecież żyję tu i teraz. Jednak chcę za rok wrócić do tego wpisu i powiedzieć:
- Kurwa, shad! Zrobiłeś niezły postęp. Dlatego napiszę krótko o tym co chcę zmienić.
Bo dzisiaj nie mam się czym chwalić.
Rok 2009 okazał się dla mnie pod wieloma względami przełomowy. Przede wszystkim złożyły się na to trzy sytuacje. Zaczęło się od nawrotu nerwicy i innych problemów ze zdrowiem z którymi spokój miałem prawie trzy lata. Potem szkoła i praca. Edukację jak na razie zakończyłem (o dziwo mam na to papier:)), co wpłynęło na mnie korzystnie. Rezygnacja z ‘etatu’ też dała mi trochę luzu. Ale na koniec (dla kontrastu) zmiana mająca na mnie najbardziej negatywny wpływ – to w tym roku zakończył się niespełna czteroletni związek z M. do którego mam nadzieję nie będę tu wracał.
Mimo to, przez ostatnie miesiące działo się wiele dobrego. Drobne rzeczy które udawało się wykonać cieszyły mnie bardzo. Jak nigdy. Chyba dlatego, że ostatnio coraz mniej mogę się zmobilizować do czegokolwiek. Prokrastynacja to zuo. Dosłownie nic mi się nie chce. A jak już się zachce, robię wszystko, żeby się odechciało.
***
W tym roku moje życie towarzyskie obróciło się o 180 stopni. Brak szkoły, rezygnacja z pracy zrobiły ze mnie towarzyskiego kalekę. Mimo, że utrzymuję kontakt z najbliższymi przyjaciółmi bez których było by kiepsko – to nie jest to co było kiedyś, do czego się przyzwyczaiłem. Poznałem wielu wspaniałych ludzi jednak problem polega na tym, że nie widzę się z nimi za często. Czasem mam wrażenie, że więcej znajomych mam w Warszawie niż u mnie, w Częstochowie. To na swój sposób smutne.
BTW. ciekawostka w związku z moim uzależnieniem od IRCa dzięki któremu mam kontakt z innymi no-life`ami. Jako, że na freenode zaczęły się robić ciągłe splity, przenieśliśmy się na własny serwer irc. (irc.nerwica.com) Dzięki gof.
***
W głowie ciągle siedzi mi rejestracja firmy i ruszenie z kopyta na podbój internetu. Mimo, że często spotykam się z komentarzami, że lepiej nie w Polsce, że po co i że nie ma sensu – jakoś mnie to nie zniechęca. Nie wyjdzie – trudno. Jak nie spróbuje to będę sobie pluł w brodę, że nawet nie zaryzykowałem. A mimo wszystko wierzę, że zmobilizuje mnie to do bycia bardziej produktywnym.
Przez ostatnie miesiące wpadło mi do głowy wiele pomysłów na nowe start-upy. Zacząłem nawet je realizować co zmusiło mnie do nauki nowych rzeczy. Ale w pojedynkę ciężko coś zdziałać. Jeżeli przypadkiem jesteś programistą z Częstochowy – napisz.:)
***
Sobie i Wam życzę, aby rok 2010 był przynajmniej 2x lepszy od obecnego. Pamiętajcie, że 75% problemów jakie będziecie mieli – nie spodziewacie się ich dzisiaj. Więc nie myślcie nad tym co złe, tylko żyjcie tak, żeby było Wam dobrze. Bądźcie egoistami, bo tak jest lepiej.

Witaj!
Wiesz, to niesamowite – mamy podobny problem (nerwica lękowa) i prawie to samo próbujemy właśnie robić. Sprawdź moją stronę powyżej.
Znalazłem Cię przypadkowo, zamieściłeś informację reklamie Ad-Taily na Golden-Line. Najpierw w sumie przeczytałem tam wpis kobiety, która twierdzi że wyzdrowiała… i muszę Ci powiedzieć, że dokładnie to samo ostatnio przeżywałem co ona! Chodzi o tę próbę przygarnięcia siebie samego, w zw. z bardzo licznymi brakami, które mogą być przyczynami moich problemów.
.
Dlatego rzuć okiem, bo – serio – toczka w toczkę przechodzę podobne etapy. A to oznacza najpewniej, że tak się z tego leczy
Całkowicie Cię rozumiem w tym co napisałeś powyżej. Wiem, że trudno z tym żyć, nawet czuje się wstyd przed innymi ludźmi… no mało powiedziane, oczywiście. Ale może lepiej Ci będzie z wiedzą, że są ludzie którzy przeżywają coś podobnego i ja – jako jeden z nich – życzę Ci wszystkiego dobrego.
To również dla mnie miłe doświadczenie, bo widzę, że może nie jestem jedyny. Owszem, wolałbym by nikt tak nie musiał cierpieć jak my, nerwicowcy musimy – ale skoro tak nie jest, to wiedz stary że wspieram Twoje wysiłki. Tak po prostu
. Nic mnie to nie kosztuje, a dobre słowo na pewno nie zaszkodzi
.
Powodzenia i pamiętaj, nie jesteś gorszym człowiekiem od innych. Egoizm? Wiesz, ja bym to nazwał “elementarnym dbaniem o siebie” – bo kto ma dbać?
Moim zdaniem zresztą, egoizm wcale nie oznacza krzywdzenia innych.
Pozdrawiam,
gość z Wawy o takim samym nazwisku, hehe.
S.
1 10 at 19:20