W poprzednich dwóch częściach cyklu poświęconego startupowi który tworzę informowałem Was o postępach przy tworzeniu projektu http://www.nevertoomuch.org. Po niespełna pięciu miesiącach od pierwszego wpisu postanowiłem podzielić się z Wami przemyśleniami.
Mógłbym poprzestać na napisaniu – projekt okazał się katastrofą. Nie zrobię jednak tego, ponieważ brak widocznego sukcesu jest tylko jednym z elementów, o których chcę napisać.
Projekt był drogi. Nie ukrywam tego. Jeżeli mowa o pieniądzach – kosztował mnie około 30zł na zakup domen. ;) Najbardziej cenny jednak był czas, którego zainwestowałem mnóstwo. Kreatywna praca jednak ma to do siebie, że procentuje. Począwszy od nowych kontaktów które zdobyłem w ciągu ostatnich miesięcy, poprzez doświadczenie, skończywszy na nowych umiejętnościach które szlifowałem setki godzin.
Czytając biografie ludzi których cenie, zwróciłem uwagę, że liczba odniesionych porażek jest wprost proporcjonalna do sukcesu jaki nastąpi w przyszłości. Coś w tym jest. Patrząc wstecz na moje krótkie dość jeszcze życie, widzę jak pewne z pozoru negatywne sytuacje przechodzą jak po sinusoidzie w górę by przynieść w końcu coś dobrego. Tak działo się wiele razy. Teraz również.
Projekt NeverTooMuch w chwili obecnej został porzucony. Prace nad jego dalszym rozwojem zostały przerwane, natomiast będzie on jeszcze przez jakiś czas w sieci. Dzięki działaniom podjętym przez ostatnie miesiące mogę teraz wyciągnąć wnioski i ruszać dalej realizować dalsze pomysły wzbogacony o nowe doświadczenia.

